sobota, 19 maja 2012

Vivien.

Gdy wróciłam do domu, na szczęście nie zastałam rodziców, ponieważ pracują oni zawsze baardzo długo. W sumie mi to nie przeszkadzało, ale czasem chciałam mieć ich w domu, chciałam spędzać z nimi czas. Zajrzałam do pokoju Stanley'a. On już spał, całe szczęście. Przebrałam się w moją piżamę i poszłam spać, byłam bardzo zmęczona. Spałam jakieś 8 godzin. Była już 13:30! To sobie pospałam.. Zadzwoniłam do Melody.
- Hej, wstałaś już ? - zapytałam.
- Właśnie mnie obudziłaś.. - powiedziała oburzonym głosem.
- Przepraszam! Ale skoro już cię obudziłam, to co powiesz na to, żebyśmy poszły poszły popływać? Jest taka piękna pogoda! nie marnujmy tego.
- Eh.. zgoda. U kogo się spotykamy?
- U mnie niestety rodzice już są w domu.. będą mieli pretensje, że ciągle pływam zamiast się uczyć..
- U mnie nikogo nie ma. Możesz wpadnij do mnie.
- Serio? W takim razie pewnie, widzimy się za chwilę.
- Jasne.
Nałożyłam swój strój kąpielowy a na niego ubrania. Rodzice byli czymś zajęci, więc ja wyszłam z domu. Melody mieszkała tylko kilka przecznic dalej ode mnie, więc nie będę szła zbyt długo.Po drodze wspominałam gdy wraz z Melody bawiłyśmy się gdy byłyśmy małe. Wspominając o tym uśmiechałam się sama do siebie. Pamiętam jak przyrzekłyśmy sobie, że na zawsze już będziemy najlepszymi przyjaciółkami i nic nie zniszczy naszej przyjaźni.Teraz może to się wydawać trochę śmieszne ale gdy byłyśmy małe wierzyłyśmy, że nasze życie będzie jak z bajki, że zostaniemy światowej sławy pływaczkami i że zamieszkamy razem, będziemy mądre i bogate. Ah, te nasze marzenia.. Wreszcie doszłam do domu mojej przyjaciółki. Stała już ona nad basenem, w stroju kąpielowym.
- O, Cześć Vivien, już jesteś. - uśmiechnęła się.
Uściskałam przyjaciółkę na powitanie. Zdjęłam ubrania i byłam już tylko w stroju kąpielowym.
- To co wskakujemy do wody?
- Pewnie! to na trzy.. - Wzięłyśmy się za ręce.
- raz..dwa..trzy!
i wskoczyłyśmy do wody.
Uśmiechałyśmy się do siebie ale coś tu nie grało. Nie czułam swoich nóg! Obie spojrzałyśmy na siebie z przerażeniem. Zanurkowałyśmy i zobaczyłyśmy, że mamy.. OGONY! tak to były ogony! jak u syren!
Wynurzyłyśmy się.
- C..c-co to ma być?! - powiedziała przerażona Melody.
- Ja... ja nie wiem!! - krzyknęłam.
Wyszłyśmy jakoś z basenu. Przyglądałam się cały czas ogonowi.
- To nie jest śmieszne! - powiedziałam z jak największą powagą.
- I co my teraz zrobimy?!?! - panikowała Melody.
Nagle ogon zniknął.
- O co w tym wszystkim chodzi?!
- Nie mam pojęcia!
Wstałyśmy szybko. Weszłyśmy do domu Melody. Usiadłyśmy na kanapie w salonie.
- Jak to się stało..jakim cudem mamy.. mamy te ogony! - znów krzyknęłam.
- Spokojnie! Nie wiem, no.. stałyśmy się jakimiś .. rybami?
- Melody.. to nie jest wcale śmieszne.
- Wiem..ale próbuję się dowiedzieć czym się stałyśmy!! a może .. syreny!
- Oszalałaś! Przecież one nie istnieją!
- To jak wytłumaczysz to czym jesteśmy?! - Melody machnęła rękami, i nagle woda w szklance, która stała na jej biurku zaczęła się unosić. Ja byłam w totalnym szoku i ciągle patrzyłam jak woda się unosi.
- Na co się tak patrzysz? - Zapytała Melody i machnęła ręką w moją stronę.
- O nie!! - wrzasnęłam i chciałam "obronić" się ręką. Zamknęłam szybko oczy ale... woda na mnie nie poleciała!
Otworzyłam oczy i zobaczyłam, że woda jest zamarznięta.
- Wooooow - tylko tyle byłam w stanie powiedzieć.
- Ale jak to.. jak ty to zrobiłaś?! - Spytała moja zszokowana przyjaciółka.
- Ja nie wiem! To ty uniosłaś wodę, a potem niechcący chciałaś nią na mnie wylać!
- Na-na..naprawdę? - popatrzyła z nie do wierzeniem.
- Eh. tak. Myślisz skąd by wzięła się ta woda?
- Nie wiem.. Ale to straszne!
- Ale te "moce" mogą się przydać! Skoro teraz jesteśmy tymi rybami to możemy pływać gdzie nam się podoba! Przecież ryby pływają w takiej zimnej temperaturze wody, więc to nam też nie powinno przeszkadzać prawda?
- No.. no nie wiem. Ale ja nigdzie nie idę.
-  No chodź! - wyciągnęłam ją z domu, złapałam za rękę i pobiegłyśmy do pobliskiego jeziora.
Wepchałam ją do wody, a potem sama wskoczyłam.Zanurkowałyśmy.
Melody wynurzyła się.A ja za nią.
- Eeej.. jak mogłaś! - zaśmiała się.
Uśmiechnęłam się bez słowa. Z powrotem zanurzyłyśmy się pod wodę i pływałyśmy. Oczywiście już dawno miałyśmy ogony i pływałyśmy jak prawdziwe syreny. Bo.. my chyba jesteśmy prawdziwymi syrenami? Nie jestem pewna.. ale to wspaniałe uczucie! Ale postanowiłyśmy, że już czas wracać do domów. Wynurzyłyśmy się i wyszłyśmy na brzeg, starałyśmy się, żeby nas nikt nie zauważył. W końcu wyschłyśmy.
- To do zobaczenia jutro - Przytuliłam przyjaciółkę.
- Do zobaczenia - ona również mnie uściskała.
Poszłyśmy do swoich domów. Była już 20:00. Czułam zmęczenie więc postanowiłam, że położę się wcześnie. Stanley oglądał jakieś bajki w tv.
- Stanley! o której pójdziesz spać? - zapytałam go.
- Zaraz.
- Ehem, dobra.
Poszłam na górę po schodach, i weszłam do swojego pokoju. Przebrałam się w piżamę i położyłam się na łóżku. Przykryłam się kołdrą i zasnęłam. To zdecydowanie był najciekawszy dzień  moim życiu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz