sobota, 19 maja 2012

Melody

Jesteśmy syrenkami. To straszne! Chociaż z drugiej strony podobają mi się nasze moce. Zawsze się przydadzą na jakichś kretynów w szkole. Rozmyślałam tak całą noc, ponieważ nie mogłam zasnąć. Z samego rana zadzwoniła do mnie Vivien.
- Hej. Mam dla ciebie nowinę!
- No?
- Rodzice wyjeżdżają na weekend i pozwolili mi na piżama-patry!
- Super! Kogo zaprosimy?
- Myślę, że dziewczyny z naszej klasy; Kate, Emmę, Melanie, Susan, no i jeszcze zastanawiam się nad Vicki, ale nie wiem co z tego wyjdzie. Ale pomożesz mi w przygotowaniach, nie?
- No jasne!
- To przyjdź do mnie za jakąś godzinę.
- Świetnie! - odpowiedziałam. Ucieszyłam się. Przyszykowałam się do wyjścia, zjadłam coś i wyszłam od razu do Vivien. Po drodze zaczął lać deszcz. Miałam chusteczki, lecz nie mogłam cała się nimi opleść. Wbiegłam szybko do baru, usiadłam i zamówiłam koktajl. Zadzwoniłam do Vivien.
- Hej, spóźnię się trochę, bo wiesz... zaczął lać deszcz! Zatrzymałam się w naszym ulubionym barze. Trochę tam posiedzę.
- Och, dobra, zacznę sama, ale jak tylko przestanie lać, to biegnij do mnie, przecież to blisko!
- Okej. - rozłączyłam się i zabrałam się za picie mojego ulubionego koktajlu arbuzowego. Weszła Olivia. Była to moja "przyjaciółka". Tak, niby przyjaciółka. Tak naprawdę i ja, i ona obgadujemy się, gdy tylko zdarzy się taka okazja. Była najpopularniejszą osobą w klasie, a zaraz po niej ja i Vivien. Gdy tylko mnie zobaczyła, podeszła do mnie. Zawsze na powitanie przytulamy się. Nienawidzę tego, ale cóż poradzić. Nie chcę zepsuć opinii w szkole i w klasie. Olivia była cała mokra od deszczu. O nie, co ja teraz zrobię, jak będzie chciała się przytulić... Pomyślałam z rozpaczą i tak się stało. Wyciągnęła ramiona, a ja odsunęłam się szybko. Zaczerwieniła się i zagadała szybko, a za chwilę odeszła. Wkurzyłam się na samą siebie, wszystko przez te syreny! Zaświeciło słońce, więc szybko wybiegłam w stronę domu Vivien.
- Hej, już jestem! To jak, co robimy?
- Zacznijmy od jedzenia i picia.
Wyjęłyśmy napoje i dużo paczek czipsów. Potem napompowałyśmy balony w pastelowych kolorach i rozłożyłyśmy pełno poduszek. Nie zapomniałyśmy też o kocykach i ręcznikach, na wypadek gdybyśmy zostały oblane. Wieczorem zeszły się dziewczyny. Przyszła też Vicki, ze swoją papużką-nierozłączką Olivią. Patrzyły na mnie nieco dziwnie, ale nie zwracałam na to uwagi.
         Gdy oglądałyśmy horror, spojrzałam na Vivien. Wyglądała dziwnie. Była jakby zamyślona i nic do niej nie docierało. Zauważyłam, że patrzy się w okno... na księżyc, a dokładniej na jego pełnię! Nagle wybiegła z domu i wskoczyła do basenu. Nie miałam kompletnego pojęcia, co robić!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz