niedziela, 20 maja 2012

Vivien.

Wpatrzona w księżyc wbiegłam do basenu. Nie wiem co się ze mną dzieje, ale to jest silniejsze ode mnie. Woda.. wydawała się dziś taka.. taka jakaś inna! Jakby magiczna, po prostu nie da się opisać tego słowami. Gdy byłam w basenie, oczywiście zamieniłam się w syrenę. Czułam się niesamowicie, woda jeszcze nigdy nie była taka przyjemna. Nie było mnie w stanie nic przekonać, by wyjść teraz z wody. Ogarnęło mnie takie uczucie, że mam wszystkich i wszystko gdzieś, od teraz robię co chcę. Nagle podbiegła do mnie wystraszona czymś Melody.
- Vivien!! co robisz?! wychodź stąd! - przykucnęła przy basenie.
- Wyluzuj.. woda jest dziś taka cudowna! chodź! - chciałam wciągnąć ją za rękę do wody, lecz Melody szybko się odsunęła.
- Eh.. dobra słuchaj, nigdzie się stąd nie ruszaj, ja za chwilę wracam.
- Nie mam zamiaru nigdzie stąd wychodzić. - powiedziałam rozmarzonym głosem, pływając w basenie.
Melody poszła szybko do domu.
- Słuchajcie dziewczyny! Niestety trzeba odwołać całą tą imprezę, ponieważ.. ee.. rodzice Vivien nieoczekiwanie wracają zaraz podróży i.. oni nie wiedzą o tej imprezie więc Vivien może się nieźle oberwać dlatego niestety ale wszyscy musimy się zbierać. - Skłamała.
Wszędzie było słychać narzekania. Każdy był niezadowolony z nagłego końca piżama-party. Wszyscy już wyszli. Melody ogarnęła trochę pokój i szybko do mnie wróciła. Ja wciąż pływałam oczywiście w basenie.
- Dobra, a teraz jakoś muszę cię stąd wyciągnąć.
- Nigdzie nie idę.
Melody jakoś nie zwracała uwagi na to co mówię. Nałożyła jakieś gumowe rękawiczki, wzięła mnie niespodziewanie za ręce i wyciągnęła z basenu.
- Ej! ja chcę do wody!
- Vivien.. bądź już cicho.
Wciągnęła mnie do domu. Niestety, będę musiała zostać w domu! Ja chcę do wody!! Ale cóż ja mogłam zrobić.. wdrapałam się na kanapę. Po chwili zasnęłam.
Obudziłam się o 9:00. Zastanawiałam się gdzie wszyscy są. Nie pamiętam, żebym zasnęła na kanapie.. w ogóle nic nie pamiętam. Melody spała na fotelu. Wstałam z kanapy.
- Melody, wstawaj! - potrząsałam nią, żeby się obudziła.
- Co chcesz.. - powiedziała zaspanym głosem.
 - Gdzie są wszyscy? co się wczoraj stało? nic nie pamiętam! chyba się nie napiłam prawda?! - spanikowałam.
Melody wstała z fotela.
- Nie.. gorzej. Zapatrzyłaś się w księżyc i gadałaś jakieś dziwne rzeczy. Ja niestety musiałam wszystkich wyprosić i sama doprowadzić wszystko do prządku.
- Co?! Eh.. dziękuję ci, Melody. Co ja bym bez ciebie zrobiła!
Uścisnęłam przyjaciółkę. Melody zdecydowanie była moją najlepszą przyjaciółką, zawsze mogłam na nią liczyć.Ona się tylko do mnie uśmiechnęła i opowiedziała mi wszystko co robiłam. Ja śmiałam się sama z siebie. Zjadłyśmy śniadanie, obejrzałyśmy telewizję. Minęła godzina. Postanowiłyśmy, że pójdziemy popływać. Poszłyśmy na plaże, wskoczyłyśmy do wody i.. znów miałyśmy te cudowne ogony. Chciałyśmy popłynąć na wyspę Mako. Ale zauważyłyśmy coś niepokojącego. To był ogon! taki sam ogon jaki miałyśmy my! Popłynęłyśmy tam szybko i zobaczyłyśmy .. inną syrenę!! Miała blond włosy i oczywiście ogon.. taki sam jak my. Była syreną.. czyli nie tylko my przechodzimy przez coś takiego. Popłynęłyśmy za nią. Po drodze zorientowałyśmy się, że płynie ona do księżycowego jeziorka, zapewne też się tam zmieniła w syrenę. Płynąc za nią dopłynęłyśmy do księżycowego jeziorka. Teraz było już pewne, że została tam syreną.Ona wynurzyła się, wyglądała na zamyśloną. My wynurzyłyśmy się powoli. Myślałyśmy, że ona nas nie zauważy ale.. niestety myliłyśmy się. Zobaczyła nas!
- Co wy tu robicie! - powiedziała zupełnie śmiało.
Co za bezczelność.
- Eee no my.. - Nie wiedziałam co powiedzieć. Jak to wytłumaczyć?
- Czekajcie.. wy też.. jesteście syrenami?! - popatrzyła na nas ze zdziwieniem.
- Eh, tak.. - westchnęła Melody.
Podpłynęłyśmy do niej bliżej. Po chwili już normalnie rozmawiałyśmy. Opowiedziała nam ona, jak stała się syreną. Melody ciągle o czymś z nią rozmawiała, ja prawie wcale się nie odzywałam.
- Jak masz na imię? - zapytała Melody.
- Amber. A wy?
- Ja jestem Melody, a to jest Vivien. - Melody pokazała na mnie, a ja zrobiłam sztuczny uśmiech.
Jakoś ta Amber nie przypadła mi do gustu. Za dużo gadała o sobie, przechwalała się wszystkim o czym mówiła. Melody chyba ją polubiła.. nie rozumiem jej. Jak można lubić taką gadułę? ona nie ma za grosz skromności. Amber pokazała nam swoją moc. Podgrzewała wodę.. Pff, co to mi za moc? ja też umiem podgrzewać wodę.. w czajniku. Melody śmiała się z wszystkich żartów które opowiadała Amber.One razem rozmawiały, śmiały się, opowiadały różne rzeczy.
- A może chcesz dołączyć do naszej paczki? Będziemy syrenami, no wiesz tak we trzy! będzie świetnie. - Oznajmiła Melody. No i wtedy poczułam, że coś we mnie pękło. Ona oszalała?! nie chcę mieć z nią nic wspólnego!
- Chyba we dwie.. - Dałam jasno do zrozumienia, że tylko one dwie mają wspólny język a ja do nich nie pasuję.
- Co? o czym ty mówisz? - spytała Melody.
- Domyśl się. Wiesz co, nasza przyjaźń już jest skończona! Nie chce mieć nic wspólnego z tobą ani z nią! Od teraz trzymam się sama!! Ja się stąd zmywam. Baw się dobrze ze swoją nową przyjaciółką.
Szybko odpłynęłam. Wynurzyłam się na brzeg, poczekałam aż się wysuszę i poszłam do domu. Byłam strasznie wkurzona. Położyłam się na łóżku. Miałam ochotę drzeć się ze złości, ale emocje tłumiłam w sobie. Jeszcze nie dawno Melody była moją najlepszą przyjaciółką, a tu pewnego dnia pojawia się taka Amber i wszystko niszczy..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz